mimo w o l n i e j

∞ sposoby na zatrzymywanie świata

mimo w o  l   n   i     e       j RSS Feed
 
 

czas na ogórki małosolne

Tego lata mam porachunki z warzywami:

warzywa + ja = poczucie winy

Kupuję je i wkładam do lodówki, gdzie marnują się z powodu mojego zabiegania i braku czasu. Zwykle pod koniec tygodnia usiłuję uratować przynajmniej część z ich zwiędniętych szczątków w panice gotując kilka potraw na raz. Jednak półtorej kilograma ogórków przebrało miarę mojego poczucia winy i chociaż o 1 w nocy jedynym moim marzeniem było zasnąć (rano musiałam wstać o 6), to zmobilizowałam się do ich ukiszenia.

Kiszenie ogórków ma wiele wspólnego z czasem:

ogórki+koper+czosnek+chrzan+woda+sól+CZAS= ogórki małosolne

ogórki+koper+czosnek+chrzan+woda+sól+więcej CZASU= ogórki kiszone

W dużym kamionkowym garnku rozgrywa się magiczna praca bakterii fermentacji mlekowej. Codziennie zaglądam pod talerzyk, którym jest przykryty i wącham.

Takie domowe ogórki to zupełnie co innego niż kupowane w warzywniaku gotowce – to prawdziwe eksperymentowanie z czasem.

Najszybciej ukiszą się ogórki, które ponakłuwa się widelcem i obetnie ich ich czubki (możesz je ułożyć na samej górze).

Wolniej takie, które będą miały tylko ucięte końcówki (a te ułóż piętro niżej – w ten sposób poszczególne piętra będą po kolei zmieniały się w małosolne)

Kiszenie przyspieszy także gorąca zalewa.

Ale możesz też niczego nie przyspieszać…

moje ogórki

naukowe porady dotyczące jakości kiszonych ogórków :-)

http://www.ho.haslo.pl/article.php?id=1872

Ile sekund trwa Twoja minuta?

Moja minuta trwa 49 sekund. Mój wewnętrzny zegar spieszy, bo ja się spieszę.

Prosty mini-test na poczucie czasu.

Mimowolniej czy na łeb na szyję?

Włącz stoper. Zamknij oczy. Otwórz je wtedy, kiedy Twoim zdanie minie minuta. Odliczanie w myślach surowo zabronione.

klepsydra

decluttering – nowa wspaniała przestrzeń

Pod koniec marca dostałam e-mail od samej siebie sprzed roku (zobacz post: podróżowanie w czasie), który był jak mocne uszczypnięcie wybudzające z letargu. Niewygodny dowód na kilka ciągle powtarzanych zaniechań.

Jedno z nich to moje bezskuteczne zmagania z bałaganem. Przyznaję się do tysiąca przedmiotów, które są jak realnie przytłaczający mnie ciężar, jak napierający ze wszystkich stron chaos. Ksera, notatki, książki, ubrania, pamiątki, torebki, buty, tkaniny, 20 gatunków herbat, 5 rodzajów żeli pod prysznic, farby, kredki, teczki, bibeloty… wszystkiego mam za dużo.

Niekończąca się lista rzeczy, których żal mi wyrzucić. Plon ulegania konsumpcyjnym pokusom i wpajanego we mnie od dziecka lęku przed marnowaniem czegoś, co może jeszcze kiedyś się przydać.

Paradoks polega na tym, że gromadząc czuję się bezpiecznie, ale jednocześnie coraz bardziej męczy mnie zagracona przestrzeń. Nadmiar przedmiotów rozprasza moją uwagę i kradnie czas. Spędzam mnóstwo godzin na  sprzątaniu, szukaniu, sortowaniu i przekładaniu przedmiotów z miejsca na miejsce.

worek nr 8

Od miesiąca wreszcie realizuję wielki plan oczyszczania i upraszczania przestrzeni. Uwalniam moje mieszkanie od zagracenia. Po kolei przeglądam pomieszczenia, szafy, pudełka i schowki, zapełniając plastikowe worki (do wyrzucenia, do oddania, do sprzedania, do zastanowienia się). Wyrzuciłam już dziewięć sześćdziesięciolitrowych worków, dwa worki rzeczy rozdałam a jeden czeka na wyprzedanie na allegro.

Z każdym kolejnym workiem łatwiej mi pokonać sentymentalny paraliż i decydować, że czegoś nie potrzebuję. Udało mi się pozbyć nawet starych dzienników, notatek ze studiów (po ilu latach!) i magnetofonowych kaset. To dopiero początek.

Im mniej rzeczy tym lżejsza się czuję – zwolennicy “declutteringu” (od-gracania ;-) nie kłamią opowiadając o powiązaniu przestrzeni zewnętrznej z naszym wnętrzem. Nowa wspaniała przestrzeń = nowa świeżość samopoczucia.

sztuka zmywania naczyń

Kiedy ma się dużo kubków, to zaczynają one podstępnie gromadzić się w zlewie. Czasami tworzą nawet strukturę wielopiętrową. Im więcej pięter, tym większy mam opór przed przystąpieniem do zmywania.

Dlaczego właściwie nie lubię zmywać naczyń? Czy mycie naczyń jest nieprzyjemne?

kubki

dwa piętra kubków

Thich Nhat Hanh, “Cud uważności”

Są dwa sposoby zmywania. Pierwszy – to zmywanie naczyń, po to by je umyć i drugi – by je zmywać.
Kiedy zmywamy i myślimy o herbacie, która na nas czeka – to śpieszymy się, żeby sprzątnąć naczynia, tak jak gdyby nam przeszkadzały. Wtedy nie można powiedzieć, że “zmywamy dla zmywania”. Co więcej, nie żyjemy w chwili, w której to wykonujemy. Właściwie jesteśmy zupełnie niezdolni do tego by stojąc przy zlewie urzeczywistniać cud życia. Jeśli nie umiemy zmywać naczyń, to wszystko wskazuje, że również nie będziemy umieli pić herbaty. Podczas picia będziemy myśleli o innych rzeczach, ledwie zdając sobie sprawę, że trzymamy w rękach filiżankę. W ten sposób będziemy wsysani w przyszłość, niezdolni do prawdziwego przeżycia nawet jednej minuty.


Jeżeli zmywając koncentruję się na odczuciach, dotyku ciepłej wody i przestaję wybiegać w przyszłość, to zmywanie staje się przyjemne.


porozlepiaj coś miłego!

Na “Something nice” kanadyjczyka Todda Falkowskyego natknęłam się ponad rok temu (mocoloco.com/archives/005166.php) i od razu chciałam spróbować tego samego.

Zbyt rzadko mówimy sobie i innym małe codzienne miłe rzeczy.

Todd Falkowsky - something nice

Rozlepianie angielskiej wersji nie miałoby sensu, więc wykombinowałam swoją własną. Za dwudziestym drugim razem pracochłonnie kaligrafowane literki wreszcie ułożyły mi się w równe serce.
Skanowanie, kolorowy papier, drukowanie, nożyczki, dwustronna taśma, rach-ciach i zestaw do nocnego plakatowania gotowy.

Teraz pozostaje tylko przyjemność podglądania ludzkich reakcji.

moje "powiedz coś miłego" - pocięte, pozaginame i podklejone taśmą...

“powiedz coś miłego” wśród innych ogłoszeń

Wydrukuj sobie ogłoszenie: powiedzcosmilego.pdf

.

Niedawno mój znajomy podesłał mi linka do “miłego dnia” z Wrocławia.

http://wroclaw.fotolog.pl/

miłego dnia z wroclaw.fotolog.pl zdjęcie nadesłane przez norr

.

wielkość tekstu

ostatnie wpisy