śniadaniowa doskonałość
Odkąd natknęłam się na blog Jennifer Causey nie mogę pozbyć się natrętnych myśli o śniadaniach i porankach. Jen mieszka w Nowym Jorku i regularnie fotografuje swój poranny posiłek.
Jej zdjęcia są jak niewystygłe jeszcze ślady spokojnych chwil o poranku. Dowody na leniwe wchodzenie w nowy dzień, stopniowe nabieranie tempa – taką rozgrzewkę dla myśli i zmysłów. Jen praktykuje śniadaniową sztukę od co najmniej dwu lat – przynajmniej tak daleko sięgają wpisy na jej blogu. Komponuje wyjątkowe zestawienia smaków, kolorów, faktur, światła. Niby zwyczajne, ale nadzwyczajnie smakowite.
Tak bardzo zazdroszczę Jen jej poranków! Zazdroszczę okruchów ciastka na czytanej gazecie, delektowania się wypijaną wolno łyk po łyku kawą. Kto dziś może pozwolić sobie na jedzenie śniadania bez pośpiechu? Ja śniadania przestałam jeść dawno temu . Wychodzę z domu w 15 minut. Natychmiast po przebudzeniu muszę nabrać maksymalnej prędkości, od razu porywa mnie huragan rzeczy do zrobienia.
A może spróbuję wstać jutro godzinę wcześniej? Zazdrość to wielka siła…
Wszystkie zdjęcia w tym poście są autorstwa Jennifer Causey i pochodzą z jej bloga:
simply breakfast. the art of breakfast.




August 25th, 2008 at 10:27 pm
moje śniadania wypadają ostatnio w okolicach 12 w południe – chwilę po tym jak wstanę. napisz czy wstałaś.