mimo w o l n i e j

∞ sposoby na zatrzymywanie świata

mimo w o  l   n   i     e       j RSS Feed
 
 

chodzenie bez celu

Zauważyłam, że mam kłopot z chodzeniem bez celu… z tym, żeby tak po prostu wyjść z domu i iść nie mając jakiegoś konkretnego zamiaru lub chociaż pretekstu.

Czuję się nieswojo i niepewnie ogołocona z celowości. Po co poruszać się, jeśli nie ma żadnego “po co”? A przede wszystkim gdzie poruszać się, jeśli nie ma “po co”? W którym kierunku pójść po wyjściu z bramy kamienicy? Nad Wisłę? Na błonia? Na Rynek? W stronę Kopca Kościuszki? Jak długo iść?
Chodzenie bez celu wydaje mi się czymś podejrzanym i złym. Czymś w rodzaju… marnowania czasu…

Potrzeba uzasadnienia trzyma mnie mocno w domowym bezruchu. Skąd w niej tyle siły? Wyszukuję absurdalne preteksty do wyjścia z domu w rodzaju: zakup paczki rodzynków, albo konieczność skorzystania ze słonecznych promieni (w końcu mamy jesień i dni coraz krótsze i słońca coraz mniej…).

Ale kiedy mam już ten Cel, to często niewiele zostaje z samego chodzenia. Mój cel, jak katapulta, wysyła mnie o kilka kroków za daleko na to, aby doświadczyć samego włóczenia się bez celu…

Trzeba ćwiczyć bezcelowe chodzenie. Wałęsanie się. Włóczenie.

Przejdę się gdzieś…

bluszcz trzymający się mocno nadwiślanego muru... tak samo mocno jak ja mojego pretekstu na tym spacerze czyli... aparatu fotograficznego

bluszcz trzymający się mocno nadwiślanego muru... tak samo mocno jak ja mojego pretekstu na tym spacerze czyli... aparatu fotograficznego

Leave a Reply

CommentLuv Enabled

wielkość tekstu

ostatnie wpisy