niezidentyfikowane obiekty kwitnące
Było zimno, pochmurno, wilgotno i wietrznie, ale dzięki temu wszystko, co już zielone nabrało intensywniejszego i neonowego koloru. Ludzi wokół prawie wcale, bo na zewnątrz wyciąga ich raczej słońce. Mijali nas tylko jacyś zdeterminowani biegacze.
Podczas takiego mrocznego deszczowego spaceru na Skałkach Twardowskiego wypatrywałam kwitnących roślin. Wyłaniały się z suchej trawy i liści. Dwa dni wcześniej w tym samym miejscu zauważyłam tylko trzy… a kiedy zaczęłam ich szukać, to sfotografowałam szesnaście. Czasem przez aparat widzę więcej.
Wypatrywanie i nazywanie – pozostałości mojej fascynacji botaniką i słabości do brzmienia łacińskich nazw. Nazywane rośliny zaczynają się “mnożyć”. Zamiast trawy masz kilkadziesiąt roślin, zamiast jednego fiołka dwa różne gatunki. Wyostrza się zmysł rozróżniania drobnych szczegółów koloru, kształtu listków czy płatków. Tak jak w tym wyeksploatowanym przykładzie o Eskimosach, którzy w swoim języku mają kilkadziesiąt określeń rodzajów śniegu. Jedni widzą drzewa, inni wiąz, wierzbę, klon, modrzew…
Wieczorem w domu przewertowałam wszystkie moje książki, ale nie udało mi się zidentyfikować trzech sfotografowanych obiektów kwitnących.
Fiołek leśny Viola silvatica
Miodunka plamista Pulmonaria officinalis
Zawilec gajowy Anemone nemorosa
Ziarnopłon wiosenny Ficaria verna
Fiołek wonny Viola odorata
Pięciornik piaskowy Potentilla arenaria
niezidentyfikowany obiekt nr 1
Wierzba iwa Salix caprea
Wilczomlecz sosnka Euphorbia cyparissias
Mokrzycznik baldaszkowaty Holosterum umbellatum ???
Wiąz polny Ulmus minor
Niezidentyfikowany obiekt nr 2
Śliwa tarnina Prunus Spinosa
Niezidentyfikowany obiekt nr 3
Klon zwyczajny Acer plantanoides
Modrzew europejski Larix decidua







