mimo w o l n i e j

∞ sposoby na zatrzymywanie świata

mimo w o  l   n   i     e       j RSS Feed
 
 

Archive for ruch

zaniemogłam

Zaniemogłam i nie mogę prawie nic. Mogę tylko leżeć. Śpię w dzień i w nocy. Nawet czytać niezbyt mogę, albo przygotowywać posiłki. Podgrzewam tylko zupę, którą przywiozła mi mama. Boli mnie gardło, kaszlę…

Kiedy ostatni raz spędziłam 5 dni w domu głównie leżąc? Nie pamiętam.

Bardzo pouczająca jest taka całkowita niemoc. Po gorączkowym wyścigu zeszłego tygodnia, robieniu stu rzeczy na raz, zostałam nieodwołalnie zatrzymana. I tak tkwię pod warstwami kołder, pledów i koców…

Za to koty są zadowolone – mają gdzie spać w ciągu dnia…

Ps. Dodałam tego posta do kategorii ruch ze względu na przymusowe pozostawanie w bezruchu…

zakopana pod kołdrą, pledami i kotami

zakopana pod kołdrą, pledami i kotami

any colour you like…. rozplątywanie

PRZED

PRZED


120 minut*
PO

PO

Czasami zdarza się, że coś się popląta. W ten właśnie tajemniczy sposób poplątały się “landrynki” czyli sznury kolorowych szkiełek z kiczowatej zasłonki.

Rozplątywanie. Jak bajkowe oddzielanie soczewicy od popiołu albo ziaren maku od piasku.

Rozplątywanie może doprowadzić do szału. Rozplątywanie może uspokajać.

Jaki tylko kolor zechcesz.

Any colour you like.

Any colour you like/The Dark Side of the Moon/ Pink Floyd

* Landrynki rozplątywał Adam. Asystowała mu Kreska, której kawałek widać u góry drugiego zdjęcia.

chodzenie bez celu

Zauważyłam, że mam kłopot z chodzeniem bez celu… z tym, żeby tak po prostu wyjść z domu i iść nie mając jakiegoś konkretnego zamiaru lub chociaż pretekstu.

Czuję się nieswojo i niepewnie ogołocona z celowości. Po co poruszać się, jeśli nie ma żadnego “po co”? A przede wszystkim gdzie poruszać się, jeśli nie ma “po co”? W którym kierunku pójść po wyjściu z bramy kamienicy? Nad Wisłę? Na błonia? Na Rynek? W stronę Kopca Kościuszki? Jak długo iść?
Chodzenie bez celu wydaje mi się czymś podejrzanym i złym. Czymś w rodzaju… marnowania czasu…

Potrzeba uzasadnienia trzyma mnie mocno w domowym bezruchu. Skąd w niej tyle siły? Wyszukuję absurdalne preteksty do wyjścia z domu w rodzaju: zakup paczki rodzynków, albo konieczność skorzystania ze słonecznych promieni (w końcu mamy jesień i dni coraz krótsze i słońca coraz mniej…).

Ale kiedy mam już ten Cel, to często niewiele zostaje z samego chodzenia. Mój cel, jak katapulta, wysyła mnie o kilka kroków za daleko na to, aby doświadczyć samego włóczenia się bez celu…

Trzeba ćwiczyć bezcelowe chodzenie. Wałęsanie się. Włóczenie.

Przejdę się gdzieś…

bluszcz trzymający się mocno nadwiślanego muru... tak samo mocno jak ja mojego pretekstu na tym spacerze czyli... aparatu fotograficznego

bluszcz trzymający się mocno nadwiślanego muru... tak samo mocno jak ja mojego pretekstu na tym spacerze czyli... aparatu fotograficznego

botaniczne rozrywki dziecięce

Przedstawiam napotkane na spacerze dwie największe roślinne rozrywki mojego dzieciństwa: śnieguliczka biała (Symphoricarpos albus Duhamel) oraz niecierpek pospolity (Impatiens noli-tangere). Ładne te łacińskie nazwy…

śnieguliczka

śnieguliczka


kulka

kulka

rytuał rozdeptywania

rytuał rozdeptywania

niecierpek

owoce niecierpka

Śnieguliczka czyli perłowobiałe, gąbczaste kulki, które wydawały cudowne “puff”, gdy rozdeptywałam je na asfaltowych alejkach. Rosło jej dużo w żywopłotach. Jeden seans rozdeptywania to kilkadziesiąt kulek. Rozrywka bardzo transowa…

Żółto kwitnący niecierpek fascynował mnie wrzecionowatymi owocami. Kiedy były dojrzałe, po dotknięciu ich nasady wystrzeliwały nasiona, wywijając na zewnątrz sprężynki łupinek. Strzelanie z niecierpka to przyjemność dawkowana powoli, bo dojrzałych niecierpkowych owoców było dużo mniej niż białych kulek. Strzelanie z niecierpka wymaga c i e r p l i w o ś c i i precyzji… niedojrzałe owoce nie wystrzelą, a jeśli strzelając za bardzo poruszysz całą rośliną, to owoce na innych gałązkach także eksplodują i stracisz kilka okazji jednocześnie ;-)

Też się tak bawiliście?

spacer wśród śpiących kaczek

Wczoraj wieczorem na bulwarach nadwiślańskich roiło się od ludzi. Spacerujących, biegających, wyprowadzających psy, siedzących na ławkach, leżących na trawie, jeżdzących na rolkach i rowerach.

Drugi brzeg był troszkę spokojniejszy. Na drugim brzegu spały kaczki.

Niektóre z nich obudziłam moim spacerowaniem.

wielkość tekstu

ostatnie wpisy