mimo w o l n i e j

∞ sposoby na zatrzymywanie świata

mimo w o  l   n   i     e       j RSS Feed
 
 

Archive for wąchanie

Kōdō – droga kadzideł

Japońskie kadzidełka są nieprzyzwoicie drogie. Mam jednak do nich słabość, bo ich zapachy różnią się między sobą nie tylko gdy są w pudełku, ale także wtedy kiedy się palą. Czasami bywają mało-japońskie, jak np. bezdymne kadzidła o aromacie kawy ze śmietanką/cafe latte firmy Baieido, które kupiłam w centrum Manggha. Najbardziej zdziwiło mnie, że zgodnie z opisem na opakowaniu nie pachną one zwykłą kawą, ale właśnie mleczno-słodką latte.

Ich zapach wyzwala we mnie nastrój towarzyszący siedzeniu przy olbrzymiej kawie “mleczna grande” w nieistniejącej od blisko dziesięciu lat Cafe Herzog. Zapachy są guzikami, które przywołują wspomnienia w sposób automatyczny i wszechogarniający. Zapachowe wehikuły błyskawicznie przenoszą nas w emocje najbardziej odległych czasów i  miejsc.

kadzidła coffee baieido

Kōdō – droga kadzideł to tradycyjna japońska sztuka, nieco starsza od bardziej znanej Chadō czyli drogi/ ceremonii herbaty. Legenda mówi, że tradycję tą zapoczątkował kawałek drewna wyrzucony na brzeg wyspy Awaji w 595 r. Po wrzuceniu go do paleniska okazało się, że różni się od innych kawałków i wydziela dym o cudownym zapachu.

Podczas ceremonii Kōdō, która ma swoje ścisłe reguły i estetykę, kadzidła palone są w ceramicznych czarkach wypełnionych popiołem, na którym mistrz kreśli geometryczny wzór.  Uczestnicywdychają woń kawałeczków drewna spalanych przez mistrza, zapamiętują je  i uczą się rozróżniać, aby potem odgadywać samodzielnie nazwy zapachów lub rozpoznować ten sam zapach pojawiający się w różnych kompozycjach. Odpowiedzi wszystkich uczestników gry w zapachy zapisywane są przez kaligrafa na zwoju papieru, który później zabiera ze sobą zwycięzca.  S ł u c h a n i e zapachów to sedno Kōdō. Uczestnicy nie mają ‘wąchać’ kadzideł (japoński czasownik ‘kagu’), ale raczej ich ‘słuchać’ (‘kiku’); otworzywszy nie nosy, lecz serce i duszę.

Rzeczywiście zapachowe skojarzenia są osadzone w ‘sercu’ i krańcowo osobiste, co znakomicie uwidaczniają opisy na perfumiarskich forach i blogach. Jakich to odmiennych nut i niuansów nie wyczuwają  ludzie w tych samych perfumach i jak różnią się ich emocje.
Ja do tej pory tęsknię za zapachem nieprodukowanych już perfum Kenzo Jungle Tigre, w których wyczuwałam… kojący aromat szamponu jajecznego teleportujący mnie do zamierzchłych czasów dzieciństwa.

Instrukcje do ceremonii Kodo w języku angielskim wraz ze zdjęciami

Nauka przygotowania czarki na kadzidła i popiołu – filmik youtube

zimno – ciepło… masala chai

Przyprawy. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara: liść laurowy, pieprz czarny, biały i zielony, goździki, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa, kardamon zielony, ziele angielskie

Przyprawy do masala chai. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara: liść laurowy, pieprz czarny, biały i zielony, goździki, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa, kardamon zielony, ziele angielskie

Strasznie wczoraj zmarzłam. Moje buty, unurzane w śnieżno-słonej mazi, zupełnie przemokły. Chlupotała w nich woda. Mokre buty, mokre skarpety i mróz. Brrr…

Po powrocie zawinięta w koc obejrzałam popularnonaukowy film o wulkanach, a potem zrobiłam masala chai. Wełniane skarpety, rozgrzewająca pikantno-słodka herbata – przyjemność zwielokrotniona przez wcześniejsze zmarznięcie. Proste prawo kontrastów. Zimno – ciepło. Grzaniec najlepiej smakuje na narciarskim stoku a masala chai po zimowym albo jesiennym spacerze.


Masala Chai (hinduski czaj)

Chai to po prostu herbata. Masala oznacza czarną herbatę gotowaną z przyprawami z dodatkiem mleka i brązowego cukru. Nie ma jednego przepisu, ustalonego składu czy proporcji lub sposobu przyrządzania. W różnych regionach Indii dominują różne przyprawy. Poszukując niegdyś przepisów w sieci natrafiłam na wiele sprzecznych wskazówek sporządzania hinduskiego czaj z przyprawami. Jedni piszą o wsypywaniu herbaty na samym początku do zimnej wody. Inni przestrzegają, aby herbatę dodawać na sam koniec, tak aby się nie zagotowała…

Najpiękniej moim zdaniem o przygotowywaniu i piciu masala chai oraz Indiach piszą Jenny Kostecki-Shaw i Patrick Shaw na chaipilgimage post: Jai Ram’s chai in Chitrakoot.. W poście, do którego linkuje przeczytasz i obejrzysz jak Jai Ram – hinduski chai wallah przyrządza chai z imbirem i kardamonem. Przygotowanie masala chai może być spokojnym rytuałem, tym piękniejszym jeśli przygotowujemy herbatę dla kogoś bliskiego.

Każdy może znaleźć recepturę dopasowaną do własnego gustu, pory dnia lub roku. Bardziej pikantną z większą ilością przypraw, bardziej herbaciano-mleczną z migdałowym pudrem, słodszą z klonowym syropem albo miodem, z mlekiem sojowym. Latem można dodać mięty, a zrezygnować z rozgrzewających przypraw. Niezliczona liczba możliwości.

Gotujesz wodę z herbatą i przyprawami. Dodajesz mleko i cukier. Podgrzewasz. Przecedzasz i rozlewasz do filiżanek.

Przepis na masala chai do pobrania i wydrukowania:

przepis na masala chai w pdf
.

takie same ale inne – smakowanie jabłek

Delikates

Paula red

Celesta

Liret

Szara reneta

Brzmią pięknie… A przecież jest ich jeszcze więcej: golden delicjusz, antonówka, idared (wg mojego researchu to najpopularniejsza odmiana w polskich sadach ;-) ), koksa, kosztela (stara i rzadka odmiana), rubin, jonagold…

Jakie jabłka lubisz? Jakie jabłka lubi Twój partner? Pytanie pasujące do teleturnieju dowodzącego, że nie znamy naszych bliskich tak dobrze jak nam się zdawało. Czy można znać człowieka i nie wiedzieć jakie jabłka lubi? ;-)

Jabłka są jak psy, niby takie same a jednak inne. Pies to pies, a tyle ras. Jabłko to jabłko. Te myśli plątały mi się po głowie, kiedy mijałam na targu kolejne stoiska pełne skrzynek wypełnionych różnymi odmianami jabłek. Często po prostu proszę sprzedawcę o twarde i średnio słodkie. Tym razem wybrałam 5 tajemniczych imion, z których znałam dobrze tylko szarą renetę.
Bo przecież pod tymi pięknymi imionami kryje się o wiele więcej. Intensywność smaku, winny aromat, tekstura skórki, soczystość, konsystencja miąższu, chrupkość, zapach, kwaskowatość, słodycz. Owe subtelne różnice są warte organoleptycznego eksperymentu.

Jabłkowe party to edukacyjna zabawa dozwolona od lat pięciu:
1. Idź na targ i kup jabłka w 10 odmianach.
2. Zaproś przyjaciół.
3. Pokrój jabłka na cząstki (zostaw skórkę!). Nie krój jabłek zbyt wcześnie, bo zbrązowieją. Pamiętaj, że cząstki nie mogą być duże, bo wtedy nie uda się spróbować wszystkich odmian.
4. Smakuj, gryź, wąchaj i porównuj.
5. Jakie jabłko smakuje dziś najlepiej?
6. Z jabłkami dobrze komponują się sery…

Krok drugi można pominąć – jabłka smakują także w samotności…

śniadaniowa NIEdoskonałość

7:38 CEST

7:38 CEST

No i nie obudziłam się godzinę wcześniej, ale zaledwie kwadrans wcześniej. W lodówce czekały na mnie maliny. I to tylko dzięki malinom zdecydowałam mimo wszystko zjeść moje śniadanie.

Śniadanie było pyszne. Herbata, maliny, jogurt i kilka stron książki, niedużo, tyle żeby dokończyć rozdział. W efekcie uciekł mi autobus. Spóźniłam się do pracy 40 minut.

Agnieszka czekała pod zamkniętymi drzwiami biura 25 minut próbując się dodzwonić na moją rozładowaną komórkę. Potem zrezygnowała z czekania i… pojechała na rynek gdzie wypiła duże cappucino. Ku mojemu zdziwieniu po powrocie do biura była całkiem zadowolona z takiego obrotu rzeczy. ;-)

Mission completed? Mhmm… chyba jednak muszę jeszcze poćwiczyć. Podobno ćwiczenie czyni mistrza…

śniadaniowa doskonałość

Odkąd natknęłam się na blog Jennifer Causey nie mogę pozbyć się natrętnych myśli o śniadaniach i porankach. Jen mieszka w Nowym Jorku i regularnie fotografuje swój poranny posiłek.

19. VI 2008/ simplybreakfast.blogspot.com

19. VI 2008/ simplybreakfast.blogspot.com

14. VIII 2008/ simplybreakfast.com

14. VIII 2008/ simplybreakfast.com

19. IX 2007/ simplybreakfast.blogspot.com

19. IX 2007/ simplybreakfast.blogspot.com

16. X 2007/ simplybreakfast.blogspot.com

16. X 2007/ simplybreakfast.blogspot.com

Jej zdjęcia są jak niewystygłe jeszcze ślady spokojnych chwil o poranku. Dowody na leniwe wchodzenie w nowy dzień, stopniowe nabieranie tempa – taką rozgrzewkę dla myśli i zmysłów. Jen praktykuje śniadaniową sztukę od co najmniej dwu lat – przynajmniej tak daleko sięgają wpisy na jej blogu. Komponuje wyjątkowe zestawienia smaków, kolorów, faktur, światła. Niby zwyczajne, ale nadzwyczajnie smakowite.

Tak bardzo zazdroszczę Jen jej poranków! Zazdroszczę okruchów ciastka na czytanej gazecie, delektowania się wypijaną wolno łyk po łyku kawą. Kto dziś może pozwolić sobie na jedzenie śniadania bez pośpiechu? Ja śniadania przestałam jeść dawno temu . Wychodzę z domu w 15 minut. Natychmiast po przebudzeniu muszę nabrać maksymalnej prędkości, od razu porywa mnie huragan rzeczy do zrobienia.

A może spróbuję wstać jutro godzinę wcześniej? Zazdrość to wielka siła…

Wszystkie zdjęcia w tym poście są autorstwa Jennifer Causey i pochodzą z jej bloga:
simply breakfast. the art of breakfast.

wielkość tekstu

ostatnie wpisy