esy-floresy
Trochę jakby zesłana na wygnanie do innego miasta. Już trzeci tydzień – tym razem na szczęście w hotelu, gdzie jest Internet. Szkoleniowy początek nowej pracy kradnie mi wolne popołudnio-wieczory, bo do domu wracam tylko na weekendy. Zmęczona, coraz więcej bazgrolę pośród notatek. Rysunki rozrastają się zajmując więcej miejsca niż tekst. Jak za czasów wykładów na studiach.
Nieraz próbowałam zaplanować narysowanie gryzmoła, ale nigdy nie wychodziły tak fajne jak te rysowane bezwiednie. Każdy ma swój styl bazgraniny: esy-floresy, motywy roślinne, geometria, twarze (Te same zarysy i kontury uzupełnione zupełnie od siebie różnymi bazgrołami w internetowym projekcie gryzmoły: www.thescribbleproject.com).
Mnie najbardziej cieszy gryzmolenie powtarzalnych kształtów. Spirale, wrzeciona, najchętniej obrysowywane wokół zagięć papieru albo herbacianych plam. Prawdziwe gryzmolenie powinno być automatyczne i wytyczane przypadkiem. Kiedy ręka zacznie rysować sama, ciesząc się zawiłością kształtów albo kolorami długopisów i kredek, wtedy w rysunki wkradnie się nasza nieświadomość i może odkryjemy własną spiralę liczb pierwszych Ulama
Matematyk Stanisław Ulam bazgrolił na skrawku papieru podczas jakiegoś spotkania w 1963. Wypisywał kolejne liczby ułożone jakby spiralnie na kwadratowej tablicy zaczynając od jedynki w centrum (tak jak na rysunku “bazgranina Stanisława Ulama”). A potem otoczył kółkami liczby pierwsze. Okazało się, że liczby pierwsze układają się na przekątnych. Testy statystyczne potwierdziły tą przypadkowo odkrytą prawidłowość.
Spirala Ulama w encyklopedii matematyki






